Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bracelet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bracelet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Unisex


Czyli biżuteria nie tylko dla kobiet ;)
Jewellery made not only for women. 

Przy okazji "ogarniania" mojego miejsca pracy, przypomniałam sobie o koralikach super duo i tila. Jakoś do tej pory nie miałam specjalnie okazji ich używać
(no może oprócz tych par kolczyków -->  maluchy ). 

Bransoletka, która nosi się jak dobrze dopasowany stanik - w ogóle jej nie czuć!
Nie wiem czy to dobra reklama w przypadku bransoletki unisex, ale takie było moje pierwsze skojarzenie, także wybaczcie panowie ;)



Nie dość żę unisex to jeszcze casual ;)
Idealne do jeansu i białej koszuli...



Jak Wam się podobają?

Do you like them?

wtorek, 11 listopada 2014

Vintage glam

Gdybym mogła przenieść się w czasie, wybrałabym Amerykę w latach 50-tych. Uwielbiam ołówkowe spódnice, żakiety, futra, rękawiczki, perły, zgrabne torebki i czerwoną szminkę, kapelusze - nierzadko fantazyjnie przybrane i tę szarmancką manierę ludzi żyjących w tamtejszych czasach. Dlatego właśnie kocham styl Vintage Glam :)

If i could travel in time, I would choose the late 50s. I love the style, fashion and manners of those times. That's why I love vintage glam. Today I decided to make a bracelet in this style. I used pearls and gold beads. 


                                        Poniższe dwa zdjęcia znalazłam na Pinterest.com



Dziś zdecydowałam się zrobić coś w tym stylu. Wybrałam perły i drobne koraliki koloru złotego i stworzyłam delikatną bransoletkę przybraną kokardką (taki akcent świąteczny).



Kolor złoty i ecru zawsze będzie kojarzył mi się z elegancją. Każda kobieta powinna mieć w swojej szkatułce z biżuterią przynajmniej jeden sznur pereł i coś ze złota. Złoto nie musi być równoznaczne z przepychem i kiczem - wręcz przeciwnie. Co więcej pasuje niemal do wszystkiego.

Swoją bransoletkę zgłaszam do udziału w zabawie
CYKLICZNE KOLORKI U DANUTKI

sobota, 25 października 2014

One day I'll come back there...Jeszcze tam wrócę



Ten krajobraz przypomina mi scenę z filmu "Miasto Aniołów" - kto oglądał pewnie wie, a kto jeszcze nie miał okazji, szczerze polecam obejrzeć. Jest to jeden z moich ulubionych filmów. Ciekawostką w nim jest to, że aniołowie modlili się po polsku (jeśli uważnie się wsłuchacie usłyszycie).

This magic place reminds me of the movie "The city of Angels" - one of my favourites, I highly recommend it!

W takie miejsca warto wracać i ja na pewno też tam jeszcze wrócę
- tym razem ze swoją brzydszą połówką ;)

I'll definitely come back over there - this time with my beloved one ;)


Oprócz wspomnień przywiozłam stamtąd także dwa kamienie, które mam zamiar oprawić. Niestety zapomniałam zapytać co to za okazy (podejrzewam, że ten fioletowy to agat. Może ktoś rozpoznaje?)

Besides wonderful memories I brought two stones with me. Unfortunately forgot to ask the salesman what are they called. maybe some of you recognise them?



A ta żabka to podarunek "na szczęście". Uroczy prezent :) Bez problemu mieści się w kieszonce w portfelu. Na zdjęciu zasiada na bransoletce, która jest bardzo prosta w wykonaniu, ale dzięki temu można ją nosić na codzień :)

This lovely frog was a gift - to bring me luck.
It;s so tiny I keep it in the wallet's pocket easily. 


środa, 22 października 2014

Smile :)



"Uśmiech to taka krzywa, która wszystko prostuje" - Phyllis Diller

Dziękuję wszystkim moim klientkom za uśmiechy, którymi mnie obdarowały :)
Dzięki Wam nawet w te jesienne, ponure dni mam tu trochę słońca :):)


Thank you all my clients for your beautiful smiles - thanks to them, those dreary autumn days aren't so upsetting.

ELA


EWELINA

MAGDA

MARTA

p. GOSIA

PAULINA
WIKTORIA
HANIA

PAULINA


Dni są coraz krótsze, a ja nie narzekam na brak obowiązków (szczególnie jeśli chodzi o sprawdzanie testów ;p). W kolejce czekają zamówienia do zrealizowania; nie wspomnę o pomysłach, które zrodziły się w głowie i nie dają spać. Jednocześnie marzę o weekendzie, kiedy nie robiłabym zupełnie nic. Jak pogodzić jedno z drugim?
Gdyby tylko doba miała więcej godzin...

niedziela, 5 października 2014

Monica Bellucci bracelet

Kobiety są jak wino - im starsze, tym lepsze. Monica Bellucci jest tego żywym dowodem!
Women are like wine - the older the better. 




Monica Bellucci w filmie Malena (2000)

Postanowiłam zrobić bransoletkę, która podobnie jak Monica będzie wyrażała piękno, kobiecość, elegancję i wdzięk. Skupiłam się na klasycznej czerni i dodałam nieco czerwieni, aby ją rozświetlić.

I decided to make a bracelet that will be - just like Monica -beautiful, feminine, elegant, stylish and charm. I used classical black and red. 




Ps. Pracę tę zgłaszam w wyzwaniu KK i Art Piaskownicy Jedno wyzwanie dwa blogi - Kolory

niedziela, 24 sierpnia 2014

Słoń, Ganeśa i parę słów o Indiach // An elephant, Ganeśa and a few words about India

Jeśli kochasz podróże i marzy ci się "life-changing trip", koniecznie wybierz się do Indii. Jest to kraj, który ma niesamowicie wiele do zaoferowania. Choć jednocześnie muszę przyznać, że zaraz po powrocie będziesz miał wrażenie, że widziałeś już prawie wszystko, choć tak naprawdę nie widziałeś jeszcze nic...

Lot do Indii z Polski trwa ponad 10 godzin. Męczące? Prawdopodobnie. Nie pamiętam. Pamiętam za to zapach, który poczułam wychodząc z lotniska w Delhi. Coś, co przywiozłam ze sobą na ubraniach do Polski. Tak jak dziś wychodząc z domu czuję wyraźnie zapach jesieni, wtedy czułam właśnie to - zapach Indii. Mieszanka palącego słońca przeplatającego się z nieustającym ruchem. Indie to żywy, gorący organizm. Mówi się, że życie kocha ruch. Innymi słowy: "Gdy się ruszasz, czujesz, że żyjesz". W Indiach życie nigdy nie ustaje. Ulice są przepełnione gazeciarzami, pucybutami, fryzjerami, mężczyznami oferującymi pomalowanie dłoni henną, czyścicielami uszu; pięknymi, barwnie ubranymi kobietami, które z dzieckiem i złotymi bransoletkami na rękach będą cię błagać o parę rupi na mleko...

Indie to kraj skrajności. Przechadzając się jedną z głównych ulic New Delhi, po jednej jej stronie spotkasz slumsy ulepione z krowich odchodów, zadaszone znalezionymi na wysypisku kawałkami blachy lub plastiku; po drugiej stronie tej samej ulicy będzie stała galeria handlowa, do której wejdziesz i być może kupisz jakiś markowy ciuszek.

Nie ma jednoznacznego określenia na to czym są Indie. Jedni zachwycają się hinduską kulturą i religią, inni bulwersują się sposobem życia i chaosem panującym w niektórych jej częściach. Niektórzy po prostu się boją. Boją się tego, co nieznane, nowe i dla nich niezrozumiałe. Nie wiem jakie jest Twoje doświadczenie związane z Indiami, jakie masz na ten temat spostrzeżenia. Jednego jestem pewna - nie ma na świecie osoby, która byłaby wobec tego kraju obojętna. 

Mój pobyt w Indiach trwał 2 tygodnie. Poznałam je DOSŁOWNIE wszystkimi zmysłami i pomimo wielu bardzo skrajnych doznań mogę śmiało stwierdzić, że pokochałam ten kraj. Indie to nie tylko Taj Mahal - choć ta świątynia robi piorunujące wrażenie. Najwięcej Indii znalazłam w spojrzeniach osób mijanych na ulicy. Były to niewinne, a jednocześnie jakże dojrzałe spojrzenia 3, 4-letnich dzieci zmuszonych do tego, by zarabiać na chleb na ulicy imając się różnych zajęć - od śpiewania, poprzez oprowadzanie po nieznanych dla turystów zakątkach, skończywszy na zwykłym żebraniu. Spojrzenia starców, w których odnajdowałam mądrość życiową i spokój. Natrętne spojrzenia handlarzy straganów, którzy jeśli tylko udało im się złapać kontakt wzrokowy nie odpuszczali tak długo dopóki nie udało im się sprzedać choćby paczki gum balonowych - przecież zaraz obok był kolejny sklep, w którym już czaiła się konkurencja...właśnie tak pamiętam Indie. Wymowne spojrzenia, gesty, kolory, jakich nie spotkasz nigdzie indziej. Wszystko to tworzyło obraz o tak wspaniałej linni melodyjnej, że mogłabym słuchać go w nieskończoność. Podobnie jak uderzeń własnego serca.

Będącw Indiach stajesz się nieodłączną częścią żywego organizmu. Płyniesz w rzece dotąd nieznanych ci barw, zapachów i dźwięków. W pewnym momencie tak się tym wszystkim zachłystujesz, że pragniesz odetchnąć. Wracasz więc do domu, ale zaraz po powrocie dochodzi do ciebie, że musisz tam wrócić...

Kto choć raz był w Indiach wie, że widział niemal wszystko, choć tak naprawdę nie widział jeszcze nic.
 




A teraz o tym, co zainspirowało mnie do napisania tego posta, jak i stworzenia pewnej bransoletki. Był to mianowicie maleńki, mosiężny słonik. Uważa się, że słoń z trąbą uniesioną ku górze przynosi szczęście, ale mało kto wie, że w kulturze hinduskiej słoń ma zgoła inne znaczenie.

O tym przeczytacie tutaj ---> http://www.dotykindii.pl/slon-w-kulturze-indii/

A oto wspomniana wyżej bransoletka: 


piątek, 22 sierpnia 2014

Pomiędzy kłosem, a warkoczem // Between spike and braid

I wcale nie mam tu na myśli kłosków i warkoczy zaplatanych na głowie, choć wyglądają pięknie. Mówię o bransoletkach które udało mi się dziś zapleść. Pierwszą - tę czarną zaplotłam "przez przypadek". Nie znałam wcześniej tego wzoru. Zaczęłam pleść intuicyjnie i wyszło całkiem ciekawie ;) Później znalazłam podobne bransoletki w internecie, więc okazuje się, że wzór jest całkiem znany.
// Obviously I didn't mean the spikes and braids as haircuts but the way I made these two bracelets. The first one goes to my boyfriend and the second one to a friend who has a lovely foxterier ;)


Druga bransoletka - ta brązowa, została wykonana ze starego paska, od którego urwała mi się klamra. Dodałam do niej zawieszkę "pieska" nieprzypadkowo. Bransoletka najprawdopodobniej trafi do pewnej sympatycznej właścicielki przeuroczego pieska :)


środa, 20 sierpnia 2014

Charlie and the chocolate factory

Śniło mi się dziś, że jestem w sklepie ze słodkimi deserami. Były gofry, lody, bita śmietana, czekolada, truskawki...niestety (jak to zwykle bywa) obudziłam się zanim zdążyłam cokolwiek zamówić. Od rana mam więc niesamowitą ochotę na coś słodkiego. Gdyby tylko udało mi się zdobyć złoty bilet do fabryki czekolady Willy Wonka...



Skoro jednak biletu nie mam, postanowiłam zrobić coś, co by mi go przypominało. Do swojego projektu wybrałam kolor czekoladowy oraz złoty (jak czekolada i złoty bilet). Całość jest nieco nieregularna - jak lejąca się czekolada, ale nadal elegancka - jak sam właściciel fabryki ;)




Projekt ten zgłaszam do konkursu KK 


wtorek, 19 sierpnia 2014

Asics gel lyte III "classy kicks"

Uwielbiam wyglądać kobieco, oryginalnie i stylowo. Na co dzień jednak stawiam przede wszystkim na wygodę. Dlatego kocham połączenie jednego z drugim :) Ostatnio kupiłam świetne buty - niesamowicie wygodne, a do tego w pięknej kolorystyce. To była miłość od pierwszego założenia ;) Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie. Wkrótce więc powstały bransoletki kolorystycznie pasujące do butów. Co sądzicie o takim sportowo-eleganckim look'u? 


 Just after I bought those asics I decided to make little something from myself. I love elegant but still comfortable outfits. What do you think about this set? "Classy kicks", aren't they? ;)


Ps. Nie było mnie tutaj trochę...sporo czasu zajęły mi sprawy związane z przeprowadzką do nowego mieszkanka. Powoli się aklimatyzuję, dostrajam, przystrajam i szukam odpowiedniego miejsca na kącik do pracy ;) 

czwartek, 3 lipca 2014

Lato, turkus i piórka // Summer, turquoise and feathers

Kocham letni luz :):) Jako, ze na weekend zapowiadają upały, postanowiłam wyciągnąć z szafy swoją letnią sukienkę i stworzyć równie lekkie dodatki. Na początku miały być jedynie bransoletki, ale wyszło jak zawsze ;) Chciałam by było świeżo i delikatnie. W sam raz do białej sukienki. Zobaczcie jak wyszło :) Ps. Zrobiłam dodatkowo dwie inne bransoletki i delikatną bransoletkę na nogę, ale zapomniałam zrobić fotki - innym razem ;)

sukienka z kolekcji Stradivarius Lato 2013. http://www.iwoman.pl/



// I decided to make something ,matching the white summer dress. I was about to make only bracelets but I ended up with the necklace and earrings as well. Have a look ;)