Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletka. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2016

The Carnival Time // Czas karnawału


So far I've created jewellery mostly for women.
This time something for Men. 

Do tej pory tworzyłam biżuterię głównie dla kobiet. Tym razem przedstawiam Wam coś dla mężczyzn - spinki i bransoletki, specjalnie dla marki r3s 


Zajrzyjcie tutaj po więcej ---> http://r3s.com.pl/agata-szymanska/

wtorek, 11 listopada 2014

Vintage glam

Gdybym mogła przenieść się w czasie, wybrałabym Amerykę w latach 50-tych. Uwielbiam ołówkowe spódnice, żakiety, futra, rękawiczki, perły, zgrabne torebki i czerwoną szminkę, kapelusze - nierzadko fantazyjnie przybrane i tę szarmancką manierę ludzi żyjących w tamtejszych czasach. Dlatego właśnie kocham styl Vintage Glam :)

If i could travel in time, I would choose the late 50s. I love the style, fashion and manners of those times. That's why I love vintage glam. Today I decided to make a bracelet in this style. I used pearls and gold beads. 


                                        Poniższe dwa zdjęcia znalazłam na Pinterest.com



Dziś zdecydowałam się zrobić coś w tym stylu. Wybrałam perły i drobne koraliki koloru złotego i stworzyłam delikatną bransoletkę przybraną kokardką (taki akcent świąteczny).



Kolor złoty i ecru zawsze będzie kojarzył mi się z elegancją. Każda kobieta powinna mieć w swojej szkatułce z biżuterią przynajmniej jeden sznur pereł i coś ze złota. Złoto nie musi być równoznaczne z przepychem i kiczem - wręcz przeciwnie. Co więcej pasuje niemal do wszystkiego.

Swoją bransoletkę zgłaszam do udziału w zabawie
CYKLICZNE KOLORKI U DANUTKI

sobota, 25 października 2014

One day I'll come back there...Jeszcze tam wrócę



Ten krajobraz przypomina mi scenę z filmu "Miasto Aniołów" - kto oglądał pewnie wie, a kto jeszcze nie miał okazji, szczerze polecam obejrzeć. Jest to jeden z moich ulubionych filmów. Ciekawostką w nim jest to, że aniołowie modlili się po polsku (jeśli uważnie się wsłuchacie usłyszycie).

This magic place reminds me of the movie "The city of Angels" - one of my favourites, I highly recommend it!

W takie miejsca warto wracać i ja na pewno też tam jeszcze wrócę
- tym razem ze swoją brzydszą połówką ;)

I'll definitely come back over there - this time with my beloved one ;)


Oprócz wspomnień przywiozłam stamtąd także dwa kamienie, które mam zamiar oprawić. Niestety zapomniałam zapytać co to za okazy (podejrzewam, że ten fioletowy to agat. Może ktoś rozpoznaje?)

Besides wonderful memories I brought two stones with me. Unfortunately forgot to ask the salesman what are they called. maybe some of you recognise them?



A ta żabka to podarunek "na szczęście". Uroczy prezent :) Bez problemu mieści się w kieszonce w portfelu. Na zdjęciu zasiada na bransoletce, która jest bardzo prosta w wykonaniu, ale dzięki temu można ją nosić na codzień :)

This lovely frog was a gift - to bring me luck.
It;s so tiny I keep it in the wallet's pocket easily. 


niedziela, 5 października 2014

Monica Bellucci bracelet

Kobiety są jak wino - im starsze, tym lepsze. Monica Bellucci jest tego żywym dowodem!
Women are like wine - the older the better. 




Monica Bellucci w filmie Malena (2000)

Postanowiłam zrobić bransoletkę, która podobnie jak Monica będzie wyrażała piękno, kobiecość, elegancję i wdzięk. Skupiłam się na klasycznej czerni i dodałam nieco czerwieni, aby ją rozświetlić.

I decided to make a bracelet that will be - just like Monica -beautiful, feminine, elegant, stylish and charm. I used classical black and red. 




Ps. Pracę tę zgłaszam w wyzwaniu KK i Art Piaskownicy Jedno wyzwanie dwa blogi - Kolory

niedziela, 24 sierpnia 2014

Słoń, Ganeśa i parę słów o Indiach // An elephant, Ganeśa and a few words about India

Jeśli kochasz podróże i marzy ci się "life-changing trip", koniecznie wybierz się do Indii. Jest to kraj, który ma niesamowicie wiele do zaoferowania. Choć jednocześnie muszę przyznać, że zaraz po powrocie będziesz miał wrażenie, że widziałeś już prawie wszystko, choć tak naprawdę nie widziałeś jeszcze nic...

Lot do Indii z Polski trwa ponad 10 godzin. Męczące? Prawdopodobnie. Nie pamiętam. Pamiętam za to zapach, który poczułam wychodząc z lotniska w Delhi. Coś, co przywiozłam ze sobą na ubraniach do Polski. Tak jak dziś wychodząc z domu czuję wyraźnie zapach jesieni, wtedy czułam właśnie to - zapach Indii. Mieszanka palącego słońca przeplatającego się z nieustającym ruchem. Indie to żywy, gorący organizm. Mówi się, że życie kocha ruch. Innymi słowy: "Gdy się ruszasz, czujesz, że żyjesz". W Indiach życie nigdy nie ustaje. Ulice są przepełnione gazeciarzami, pucybutami, fryzjerami, mężczyznami oferującymi pomalowanie dłoni henną, czyścicielami uszu; pięknymi, barwnie ubranymi kobietami, które z dzieckiem i złotymi bransoletkami na rękach będą cię błagać o parę rupi na mleko...

Indie to kraj skrajności. Przechadzając się jedną z głównych ulic New Delhi, po jednej jej stronie spotkasz slumsy ulepione z krowich odchodów, zadaszone znalezionymi na wysypisku kawałkami blachy lub plastiku; po drugiej stronie tej samej ulicy będzie stała galeria handlowa, do której wejdziesz i być może kupisz jakiś markowy ciuszek.

Nie ma jednoznacznego określenia na to czym są Indie. Jedni zachwycają się hinduską kulturą i religią, inni bulwersują się sposobem życia i chaosem panującym w niektórych jej częściach. Niektórzy po prostu się boją. Boją się tego, co nieznane, nowe i dla nich niezrozumiałe. Nie wiem jakie jest Twoje doświadczenie związane z Indiami, jakie masz na ten temat spostrzeżenia. Jednego jestem pewna - nie ma na świecie osoby, która byłaby wobec tego kraju obojętna. 

Mój pobyt w Indiach trwał 2 tygodnie. Poznałam je DOSŁOWNIE wszystkimi zmysłami i pomimo wielu bardzo skrajnych doznań mogę śmiało stwierdzić, że pokochałam ten kraj. Indie to nie tylko Taj Mahal - choć ta świątynia robi piorunujące wrażenie. Najwięcej Indii znalazłam w spojrzeniach osób mijanych na ulicy. Były to niewinne, a jednocześnie jakże dojrzałe spojrzenia 3, 4-letnich dzieci zmuszonych do tego, by zarabiać na chleb na ulicy imając się różnych zajęć - od śpiewania, poprzez oprowadzanie po nieznanych dla turystów zakątkach, skończywszy na zwykłym żebraniu. Spojrzenia starców, w których odnajdowałam mądrość życiową i spokój. Natrętne spojrzenia handlarzy straganów, którzy jeśli tylko udało im się złapać kontakt wzrokowy nie odpuszczali tak długo dopóki nie udało im się sprzedać choćby paczki gum balonowych - przecież zaraz obok był kolejny sklep, w którym już czaiła się konkurencja...właśnie tak pamiętam Indie. Wymowne spojrzenia, gesty, kolory, jakich nie spotkasz nigdzie indziej. Wszystko to tworzyło obraz o tak wspaniałej linni melodyjnej, że mogłabym słuchać go w nieskończoność. Podobnie jak uderzeń własnego serca.

Będącw Indiach stajesz się nieodłączną częścią żywego organizmu. Płyniesz w rzece dotąd nieznanych ci barw, zapachów i dźwięków. W pewnym momencie tak się tym wszystkim zachłystujesz, że pragniesz odetchnąć. Wracasz więc do domu, ale zaraz po powrocie dochodzi do ciebie, że musisz tam wrócić...

Kto choć raz był w Indiach wie, że widział niemal wszystko, choć tak naprawdę nie widział jeszcze nic.
 




A teraz o tym, co zainspirowało mnie do napisania tego posta, jak i stworzenia pewnej bransoletki. Był to mianowicie maleńki, mosiężny słonik. Uważa się, że słoń z trąbą uniesioną ku górze przynosi szczęście, ale mało kto wie, że w kulturze hinduskiej słoń ma zgoła inne znaczenie.

O tym przeczytacie tutaj ---> http://www.dotykindii.pl/slon-w-kulturze-indii/

A oto wspomniana wyżej bransoletka: 


piątek, 22 sierpnia 2014

Pomiędzy kłosem, a warkoczem // Between spike and braid

I wcale nie mam tu na myśli kłosków i warkoczy zaplatanych na głowie, choć wyglądają pięknie. Mówię o bransoletkach które udało mi się dziś zapleść. Pierwszą - tę czarną zaplotłam "przez przypadek". Nie znałam wcześniej tego wzoru. Zaczęłam pleść intuicyjnie i wyszło całkiem ciekawie ;) Później znalazłam podobne bransoletki w internecie, więc okazuje się, że wzór jest całkiem znany.
// Obviously I didn't mean the spikes and braids as haircuts but the way I made these two bracelets. The first one goes to my boyfriend and the second one to a friend who has a lovely foxterier ;)


Druga bransoletka - ta brązowa, została wykonana ze starego paska, od którego urwała mi się klamra. Dodałam do niej zawieszkę "pieska" nieprzypadkowo. Bransoletka najprawdopodobniej trafi do pewnej sympatycznej właścicielki przeuroczego pieska :)


środa, 20 sierpnia 2014

Charlie and the chocolate factory

Śniło mi się dziś, że jestem w sklepie ze słodkimi deserami. Były gofry, lody, bita śmietana, czekolada, truskawki...niestety (jak to zwykle bywa) obudziłam się zanim zdążyłam cokolwiek zamówić. Od rana mam więc niesamowitą ochotę na coś słodkiego. Gdyby tylko udało mi się zdobyć złoty bilet do fabryki czekolady Willy Wonka...



Skoro jednak biletu nie mam, postanowiłam zrobić coś, co by mi go przypominało. Do swojego projektu wybrałam kolor czekoladowy oraz złoty (jak czekolada i złoty bilet). Całość jest nieco nieregularna - jak lejąca się czekolada, ale nadal elegancka - jak sam właściciel fabryki ;)




Projekt ten zgłaszam do konkursu KK 


środa, 23 lipca 2014

Bransoletka "przestań narzekać" - wyzwanie // bracelet "stop bellyaching" - challenge

Wraz z tą bransoletką rzucam samej sobie oraz Wam wyzwanie :) Do wygrania naprawdę wspaniała nagroda - szczegóły poniżej :)


Psychologowie twierdzą, że wystarczy 21 dni, by przyzwyczaić się do nowego zwyczaju...a czy macie może w zwyczaju narzekać? Na pogodę, na sąsiada/sąsiadkę, męża/ żonę, kolejkę w sklepie czy tego "rozwydrzonego dzieciaka"...każdy mógłby dodać coś od siebie. Ja niestety posiadam ten zwyczaj, ale chętnie zamieniłabym go na inny. Na przykład BRAK NARZEKANIA. Dlatego też stworzyłam tę bransoletkę, która ma symbolizować CZYSTE, wolne od narzekania myśli i słowa.

Będę nosić ją przez 21 dni. Jeśli w tym czasie zdarzy mi się narzekać, przełożę bransoletkę na drugą rękę i zacznę od nowa moje 21 dni bez narzekania ;)
Jeśli i Ty masz ochotę pozbyć się ze swojego życia narzekania, zachęcam Cię do zrobienia podobnej (lub zupełnie innej) bransoletki i dołączenia do zabawy.
Proszę Cię także o udostępnienie tego zdjęcia u siebie na blogu oraz podlinkowanie, tak by jak najwięcej osób wzięło udział w wyzwaniu.

Jeśli Ci się uda, daj mi znać w komentarzu :) Powodzenia! Ps. Zacznij już DZIŚ :)

// I challenge you to join me in my game. It's very simple. Wear a bracelet for 21 days. This time you must remember not to grumble for a single time. If you do it, put the bracelet on the second hand and start counting 21 days from the beginning. When you finish your 21 days without bellyaching, please let me know :) START NOW!!! 

czwartek, 3 lipca 2014

Lato, turkus i piórka // Summer, turquoise and feathers

Kocham letni luz :):) Jako, ze na weekend zapowiadają upały, postanowiłam wyciągnąć z szafy swoją letnią sukienkę i stworzyć równie lekkie dodatki. Na początku miały być jedynie bransoletki, ale wyszło jak zawsze ;) Chciałam by było świeżo i delikatnie. W sam raz do białej sukienki. Zobaczcie jak wyszło :) Ps. Zrobiłam dodatkowo dwie inne bransoletki i delikatną bransoletkę na nogę, ale zapomniałam zrobić fotki - innym razem ;)

sukienka z kolekcji Stradivarius Lato 2013. http://www.iwoman.pl/



// I decided to make something ,matching the white summer dress. I was about to make only bracelets but I ended up with the necklace and earrings as well. Have a look ;)





środa, 2 lipca 2014

Bransoletka shibori // Shibori bracelet

Moja pierwsza praca z użyciem wstążeczki shibori. Wyszło trochę "bollywoodzko"...przynajmniej tak mi się wydaje :) Do tej bransoletki nie włożyłabym nic innego prócz małej czarnej i zniewalającego uśmiechu :)
// My first work with shibori. I think it's georgous and needs nothing else but a little black dress and a wonderful smile :)






wtorek, 27 maja 2014

Elegant streetwear

Jakiś czas temu znajomy przysłał mi wiadomość z pytaniem, czy projektuję także męską biżuterię. Do tej pory robiłam głównie damskie dodatki (nie licząc spinek do mankietów), ale zdjęcie, które podesłał mi znajomy tak mi się spodobało, że postanowiłam zrobić również coś dla mężczyzn.
// A friend of mine asked me if I make men's jewellery as well. I said I could try, why not? Then he sent me such a lovely picture that I fell in love with it immediately. I adore elegant streetwear (especially on Pharrell Williams ;)) In result, I made few braselets for men. Take a look.

Co prawda bransoletki nie są w sutaszu, ale z samych koralików. Nie mniej jednak nie sądzę by przez to były mniej atrakcyjne. Myślę, że niektóre z nich z powodzeniem mogłaby nosić także kobieta. Zresztą oceńcie sami. Do ich wykonania użyłam minerałów (turkus, marmur, jaspis, hematyt) oraz koralików fire polish (4mm, 6mm) a także przekładek koloru srebrnego i miedzianego. Bransoletek jest 6, wszystkie mają obwód 19cm. // They are not made in soutache, however they are still very elegant and stylish.