sobota, 29 marca 2014

Ogień // Fire

Inspiracji najprościej szukać w naturze. ja postawiłam na 4 żywioły. Na pierwszy ogień poszedł "OGIEŃ" :) Chciałam, by ta praca po prostu tryskała energią. Użyłam więc energetycznych, płonących kolorów: czerwony, pomarańcz, żółty i złoty. Przy okazji trafiłam na świetny cytat apropo koloru czerwonego. Znalazłam go na Fanpage'u znajomej Rang. "Red is the first color of spring. It's the real color of rebirth. Of beginning." Są to słowa Ally Condie. Wspaniale pasują do tego wszystkiego, co obecnie się dzieje w moim życiu. Czuję, że wraz z wiosną nadchodzi nowy początek. Pozwólcie, że uczczę go tymi kolczykami :)


// It's the best to search for the inspiration in nature. I chose 4 elements. The first one in the line is FIRE. I wanted it to be full of energy. I used red, orange, yellow and gold to represent fire and the power within it. While making the earrings I came into the quotation which was just perfect in that moment. I found it on my friend's Fanpage Rang. "Red is the first color of spring. It's the real color of rebirth. Of beginning." They go perfectly to all that that happens in my life right now. I got the feeling that together with the spring there comes a brand new beginning...let me celebrate that with these earrings :)




poniedziałek, 24 marca 2014

Sesyjka // Photo session

Co prawda zdjęcia, które tu publikuję są starej daty (a biżuteria na nich prezentowana trafiła już dawno w dobre ręce), ale obiecałam sobie, że jak się trochę rozkręcę z blogiem, to je tu zamieszczę. Wtedy jeszcze nie miałam swojej lustrzanki - większość fotek robił mój znajomy Tomasz G.( ja przechwytywałam od czasu do czasu), a pozowała do zdjęć Gosia Dz.
// These photos are old, and the jewellery presented on them is already sold, however I told myself to publish them whenever I have more time and heart for blogging. I didn't have the camera then, so most of the pictures were taken by my friend Tomasz G, and the model was Gosia Dz. 
Kitek też chciał być na zdjęciach. // Kitek wanted to be on photos as well. 
Nie raz spotykałam się z opinią, że biżuteria pokazana na kimś wygląda ciekawiej - widać dokładne proporcje i to jak leży na uszach, ręce czy szyi. Dlatego już myślę o kolejnych sesjach. Planuję też pokazać swoją biżuterię na żywo ( na początek w swoim mieście ). Jak tylko mi się to uda, pochwalę się jakimiś fotkami z tego wydarzenia. 
// People say that the jewellery shown on a model looks more realistic and attractive - you san see the exact proportions and how it looks on hand, ears or neck (not on the white piece of paper ;p). That is why I'm planning another sessions. I also want to show my jewellery at some local exhibition. When I do so, I will share the pictures from that event with you.

Candy II

W związku z ogromnym zainteresowaniem pierwszym Candy, postanowiłam zorganizować kolejne. 
Tym razem oddam w dobre ręce te śliczne złoto-turkusowe kolczyki.


Zasady:

1. Zostaw komentarz pod postem z radosnym wiosennym pozdrowieniem :)
// Leave a cheerful comment under this post.

2. Dołącz do obserwujących bloga i polub stronę Agasutasz na FB
// Follow my blog and like my FB Agasutasz

3. Umieść podlinkowany baner z miniaturką zdjęcia na blogu
 (jeśli nie masz bloga udostępnij zdjęcie na FB)
// Share the picture on your blog or FB.

Wyniki ogłoszę 21.04.2014
Powodzenia! :)
// Results 21.04.2014. Good luck!

piątek, 21 marca 2014

Wyniki Candy // Candy results

Po pierwsze bardzo mi miło, że aż tyle osób wzięło udział w zabawie :) Przyznam, że nie spodziewałam się takiej liczby. Było Was aż 41, z tego 11 z facebook'a. Dzięki tej zabawie dotarło do mnie mnóstwo blogerek, zatem mogłam poznać czym interesują się osoby, które tu zaglądają. Cieszy mnie ogromnie, że część z Was postanowiła tu zostać na dłużej :)
Przy okazji dziękuję za każdy komentarz pod moimi postami (nie tylko pod tym z Candy).


A teraz do rzeczy. Zwycięzcą w moim 1 Candy zostaje: Marcin Burda. Jedyny mężczyzna, który wziął udział w zabawie :P. Już teraz zastanawiam się, które kolczyki wybierze i czy ofiaruje je żonie, czy może córeczce ;)

Pozostałym osobom serdecznie dziękuję za udział w zabawie i zapraszam do kolejnych. Jeszcze dziś czekać będzie na Was pewna niespodzianka na facebook'u. Candy na blogu na pewno też niebawem. Tymczasem życzę wszystkim udanego weekendu! :) Korzystajcie ze słońca ile wlezie!! :) 

No i mamy wiosnę :) // It's a springtime

Jakiś czas temu zamówiłam TOHO w wielu odcieniach zielonego. Uwielbiam ten kolor! Miałam zamiar zrobić coś w sutaszu. Na początku myślałam o opasce albo grzebyku, ale nigdzie nie mogłam znaleźć odpowiedniej podstawy ani do opaski ani grzebyka (jak ktoś ma namiary na ciekawe sklepy z półfabrykatami to niech da znać). Później natknęłam się na wyzwanie szuflady pod hasłem " Motyl". I to było to! Mój motyl wykluł się późno wieczorem. Rano dorobiłam mu jeszcze czułki. Miałam dość poważny problem z utrzymaniem aparatu w jednej pozycji, bo strasznie mi się ręka trzęsła od szycia późną porą (czas zakupić statyw). Napstrykałam mnóstwo zdjęć. Ostatecznie wybrałam jedno :) Oto mój wiosenny motylek - broszka :)

// Some time ago I ordered a lot of green TOHO beads. I love green colour! I wanted to make something in soutache. First I was thinking about making a hairband or a decorative comb but I couldn't find the proper basis for that anywhere. Then I found the info about the challenge by Szuflada with the Butterfly motif. That was it! My butterfly was born yesterday evening. Today morning I added the antennae. I had problems with taking the photos cause my hand was shaking so much. I took a lot of photographs but eventually I chose one. This is my spring butterfly :) 



Zgłaszam pracę na wyzwanie Szuflady:

czwartek, 20 marca 2014

Szczególna dostawa // A special delivery

Uwielbiam dostawy z koralikami! Gdy tylko coś zamówię czekam odliczając dni do momentu, kiedy paczka do mnie trafi. Potem odbieram paczkę od listonosza i jeszcze dobrze nie zdążę zamknąć za nim drzwi i już zaczynam rozpakowywać zawartość. Kiedyś zdziwiłam się jak moja pani listonosz wymieniła mnie z imienia i nazwiska. Ale moje zdziwienie nie trwało długo - przecież znamy się nie od dziś :P

// I love beads deliveries! When I order something I wait counting the days until the delivery comes. And when it comes, I can;t wait to open it.

Oczywiście nie będę chwalić się Wam każdą dostawą, bo pewnie co drugi mój post dotyczyłby właśnie tego, ale ostatnio trafiła do mnie szczególna paczka, bo od siostry. Siostra przysłała mi mnóstwo koralików i coś extra - kolczyki prosto z Indii!! Choć muszę przyznać, że cieszyłam się bardziej z koralików (dziwne?) a na kolczyki patrzyłam zastanawiając się, czy udałoby mi się zrobić podobne w beadingu. Może to już zboczenie zawodowe? Prawdą jest, że jak widzę w pracy, że koleżanki mają na sobie jakąś nową biżuterię to pierwsza moja reakcja jest taka: "Ooo nowe kolczyki? Pokaż." I zaczyna się mierzenie ich z każdej strony. Nie interesuje mnie gdzie zostały kupione i po ile. Najważniejsze jest JAK zostały zrobione i czy byłabym w stanie zrobić podobne. Też tak macie? Proszę powiedzcie, że tak...

// Ofcourse I'm not going to show you all my deliveries that come, because the half of my posts would be related with that. However, I would like to show you a special delivery from my sister. She sent me a lot of beads and something extra - earrings from India! It's crazy but I must admit that nowadays I look at the jewellery and immediately wonder if I can do something similar on my own. Is it already a deviance? 

A teraz do rzeczy. Oto prezenciki od mojej kochanej siostry:
// And now to the essence of my post. The gifts from my sister:

Dużo woreczków z fioletowymi, zielonymi i różowymi koralikami. Jeszcze więcej ze złotymi (musiałam znaleźć na nie dodatkowe pojemniczki).
// A lot of bags with purple, green and pink beads. And a lot more with the golden ones. I even had to find another (bigger) container to store safely. 

Jeden z woreczków pękł w paczce, ale na szczęście udało mi się pozbierać wszystkie rozsypane koraliczki.
// One of the bags has blown out, but luckilly I managed to pick all the beads up :)
Tak sobie teraz pomyślałam, że zamiłowanie do sztuki i rękodzieła chyba jest u nas rodzinne. Wiecie skąd siostra miała tyle koralików? Szyła SARI na jedno z przyjęć, na które się wybierała do Indii. O tak, moja siostra ma ogromny talent i cierpliwość!
// It came to me now that the love for art and handmade stuff is something which we have in common with my sister. Do you know where did she get all these beads from? She bought it once when she was about to go to India for a party and she was going to make a sari on her own. Yes, my sister is sooo talented and patient. 



Szkoda, że nie mogę Wam pokazać jak wyglądało to sari uszyte przez moją siostrę, bo efekt był niesamowity! Możecie mi jedynie uwierzyć na słowo, że sari materiałowe (bez ozdobników koraliczkowych), a sari szyte ręcznie (z każdym koraliczkiem, cekinkiem i błyskotką przyszywą z osobna) robi ogromną różnicę!
// It's a pity I can't show you the sari made by my sister. You just have to believe that there is a difference between sari bought in the shop and handmade sari with all the beads, sequins and spangles sewed in it. 

A oto moje kolczyki prosto z Indii. Spodobał mi się ten szmaragdowy odcień kryształków. Nie wiem jeszcze gdzie je założę, bo są bardzo eleganckie, ale na pewno znajdzie się jakaś okazja :)
// And these are my earrings which came here from India. I love the emerald colour of the crystals. I don't know where and when I am going to wear them cause they are very elegant, but I'm sure I'll find the occasion soon :)
Dziękuję SIS!! :*

środa, 19 marca 2014

Facebook

Z miłą chęcią zawiadamiam, że od niedawna jestem również na facebook'u z moimi pracami. 
Agasutasz także zapraszam Was również tutaj. Będzie mi bardzo miło jeśli dołączycie :)


You are very welcome to join my FanPage on FB here: Agasutasz

wtorek, 18 marca 2014

Energia zamknięta w turkusie // Energy closed in turquoise

Udało mi się skończyć projekt, który zerkał na mnie z parapetu już od dłuższego czasu. Początkowo miał być tylko w beadingu, jednak po namyśle sprułam nadmierną koronkę i dodałam granatowy sznurek sutasz. Na koniec parę koraliczków tu i tam i voila! Niebiesko-granatowy energetyczny komplecik gotowy :)

// I managed to finish the project that was waiting for me on the window sill for quite a long time. First it was supposed to be made with beads only but I decided to add a little bit of soutache as well. In the end I added few beads here and there and voila! The energetic navy blue and turquoise set is ready :)



niedziela, 16 marca 2014

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom // I couldn't believe my eyes

Ile razy zdarzyło wam się stracić cierpliwość pracując nad broszką, kolczykami, bransoletką, czy innym rodzajem biżuterii? Myślę, że nawet bardzo zaawansowany "władacz igłą" ma czasem problemy z dogadaniem się z nią. Nie wspominając o nitce. Nie jestem w stanie zliczyć "barwnych" słów, jakie padały w myślach pod jej adresem, kiedy plątała się w najmniej oczekiwanym momencie. Koraliki? O tak, znamy je doskonale - im mniejsze, tym bardziej cwane. Suma sumarum bywają dni, że zamiast siedzieć nad jednym projektem 2 godziny, siedzę czasem i 2 wieczory. Też tak macie?

// How many times did you lose your temper while working on a brooch, earrings, bracelet or the other piece of jewellery? I guess that even a very good "needle master" has problems with sewing from time to time. I don't even count the "colourful" words which occur in my mind when the thread starts to tangle. Beads" Oh we all know them very well - the smaller the more clever. All in all, there are days that instead of working 2 hours on 1 project, you work 2 evenings.

No więc teraz usiądźcie sobie wygodnie, bo mam dla was coś, co zwali was z nóg. Artystka nazywa się Liza Lou. Znalazłam o niej informację na boredpanda.com ( w zasadzie to mój P. ją wyszukał i podesłał w mailu, bo wiedział, że będę się jarać). Jest NIE-SA-MO-WITA!!! Udowadnia to, o czym pisałam nie tak dawno temu cytując Dan Brown'a http://agasutasz.blogspot.com/2014/03/wiecej-czasu-poprosze-more-time-please.html "Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu." U Lizy to więcej oznaczało 5 lat.

// Well, this is all nothing compared to what I am going to present to you now. The artist name is Liza Lou. I found out about her on boredpanda.com. She is just A-MA-ZING!!! Her work proves what I have written about in the previous post: "Everything is possible. The impossible just takes longer"(Dan Brown). For Liza more meant 5 years. 

Moi drodzy Liza Lou i jej beadingowa kuchnia: 



I jeszcze coś na deser. Tak zwana wisienka na torcie. Czyli Jane Perkins, która nadała słowu RECYCLING zupełnie nowe znaczenie. Jej prace po prostu zapierają dech w piersiach.
// And something for a dessert. Jane Perkins, who gives the word RECYCLING the brand new meaning. Her works are breathtaking. 



Nadal uważacie, że pare wieczorów spędzonych nad jednym projektem to dużo? ;) 
// And you still say few evenings spent on one project is a lot of time? ;)

Roszpunka i ogród wiedźmy Gotel // Rapunzel and the Gotel's garden

Znacie "Roszpunkę", jedną z baśni braci Grimm? Pamiętam, że jak byłam dzieckiem z zazdrością patrzyłam na przepiękny złoty warkocz więzionej w wieży dziewczyny. Dlatego kiedy usłyszałam o wyzwaniu KK, najpierw wpadło mi do głowy, by zrobić coś, co przypominałoby włosy królewny. Potem jednak zaintrygował mnie ogród wiedźmy Gotel pełen roszpunki. Co to musiała być za roślina, że królowa nie mogła się jej oprzeć; król ryzykował życie, by ją zdobyć; a w rezultacie oboje musieli oddać swoje jedyne dziecko złej czarownicy.

Miałam w głowie plan, by zrobić coś zielonego i tajemniczego. Wyjęłam TOHO we wszystkich możliwych odcieniach zieleni i już miałam zabierać się do dzieła, kiedy przypomniałam sobie o mojej leśnej kolii. Przecież nadawała się idealnie! Dlatego postanowiłam właśnie ją zgłosić do wyzwania. Udało mi się dziś dorobić do niej kolczyki. Całość prezentuje się tak:





Czy kojarzy Wam się z mrocznym i intrygującym ogrodem?
Więcej zdjęć tutaj :)



piątek, 14 marca 2014

Uwodzicielska Lorelei // Seductive Lorelei

Oczywiście przerwa nie potrwała długo. Jeszcze wczoraj wieczorem wyszperałam jakąś dość cienką igłę do szycia i skończyłam mój komplet na cześć nimfy Lorelei. Kolię uszyłam ze sznurków sutasz - głównie metalizowanego srebrnego oraz masy perłowej koloru sukni Lorelei i muszli - liliowy i łososiowy. Kaboszony oplotłam srebrzystymi koralikami TOHO, tak by kojarzone były z falami rozbryzgującymi się o skałę. Nie zabrakło oczywiście samych pereł i kryształków Swarovski'ego. Na koniec dorobiłam kolczyki w tej samej formie, co środek naszyjnika. Kolczyki są na srebrnych biglach. Chciałam, by były nieduże, by wzrok nadal skupiał się na kolii. Całość wygląda dostojnie i uwodzicielsko.

// Obviously the break didn't last long. I found the needle thin enough to sew and I've finished the Lorelei's set. The necklace is made of silver metallised soutache and nacre in Lorelei's dress and seashell's colour - lilac and salmon pink. I also used the silver lining TOHO beads to make sure the set is associated with the sea waves splashing against the rocks. I could not miss the lilac pearls and Swarovski crystals. In the end I made the earrings - not too big, to make sure that all the attention is on the necklace. The whole set looks lordly and seductive. 






Do wyzwania zgłaszam kolię :)

czwartek, 13 marca 2014

Milimetr od celu // Millimetre from the goal

Znacie to uczucie, kiedy już już prawie jesteście u celu, a tu jak na złość coś staje na drodze? Choć mój P. twierdzi, że "na szczęście". Może ma trochę racji...
Szyję w każdej wolnej chwili - dosłownie. I może to nawet dobrze, że połamałam przy okazji dwie pozostałe nadające się do sutaszu igły. Odsapnę trochę zanim kupię nowe ;)
Szczerze powiedziawszy z każdym kolejnym pociągnięciem igły myślałam już tylko o tym, by skończyć ten naszyjnik i zacząć wreszcie coś nowego - tyle pomysłów czeka w kolejce. Tak więc: "Let it be". Przerwa. Naszyjnik sobie poleży, poczeka, dojrzeje. A ja spędzę ten weekend starając się nie myśleć tylko i wyłącznie o szyciu. (Już czuję, że nie będzie łatwo).

// Do you know that feeling when you are about to reach the goal when something stands on your way? My boyfriend says that it is for the better. He might be right in some way...
I sew - literally - in every spare moment I have. And perhaps it is only for the better that I broke the last 2 needles. I will have a rest before I buy new ones.
Frankly speaking, when sewing I was only thinking about finishing this project and starting something new. I've got tones of ideas in my head. So "Let it be". A break. The necklace will wait. And I will spend the weekend trying not to think about sewing all the time. (I already feel it's gonna be difficult.)



środa, 12 marca 2014

Więcej czasu poproszę // More time please

"Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu" (Dan Brown)
// "Everything is possible, the impossible just takes longer"

Chciałabym mieć czas na wszystkie projekty, które mam w głowie. I jeszcze czas na zrobienie paznokci. I czas na relaks - na długą gorącą kąpiel, na wyjście na spacer i nie myślenie o kolejnym projekcie, który czeka na realizację.

Zabrałam się za kolię, w której do tej pory użyłam chyba więcej koralików, niż Lindsay Lohan ma pieprzyków na ciele. Siedzę i szyję i pruję i zmieniam i dodaję tu i ówdzie coś innego, niż sobie rozrysowałam na kartce. Szyję w pełnym skupieniu. Nagle dzwoni telefon. Podskakuję wystraszona. "Uff...dobrze, że mam okulary..." - myślę sobie zatrzymując igłę przy samym nosie. Może na wszelki wypadek powinnam zafundować sobie gogle. Albo maskę spawalniczą?

// I would like to have more time for all those projects in my head. And for painting nails, and just for relax - for a long hot bath, a walk in the park and not thinking about the projects to-be at the same time.

I started making the necklace, in which I've already used more beads than Lindsay Lohan has beauty spots on her body. I sit and I sew and I unravel and change and add something here and there. I sew totally concentrated on my work when the telephone rings. I jump immediately scared to death. "Uff...I'm glad I had my glasses on." I suppose I should get googles or even somethign like a face guard. 

***
Dostawy koralików od poniedziałku czekały w woreczkach na rozpakowanie. Zabrałam się za to dziś rano. Mam na to swój sposób. Małą karteczkę zwijam w lejek i przesypuję koraliki do ampułek. Nie ma oczywiście pewności, że jakiś koralik się nie wymknie i nie poleci akurat pomiędzy klawisze klawiatury na przykład - żeby było ciekawiej. Choć zauważyłam, że i tak najczęściej lądują pod łóżkiem.
Powoli zaczyna mi się kończyć miejsce w szufladach...

Szyjąc zerkam na parapet. Stamtąd uśmiechają się do mnie turkusowe i granatowe koraliki. Wezmę się za nie jak tylko skończę tę kolię.

// Deliveries with the beads are waiting unpacked since Monday. I started unpacking them today. I have my personal way to do this. I make kind of a funnel out of a piece of paper and I tap the beads into the tubes. However there are always some beads who manage to end on the floor anyway, or between the keys of the keyboard. Most frequently under the bed.
I'm running out of the space to store all the bead tubes and stuff...



Dajcie mi więcej czasu proszę :) // Give me more time please :)

sobota, 8 marca 2014

Turkusowa dama // Turquoise lady

Wspominałam w ostatnim poście, że pracuję nad czymś w turkusie. Na początku miałam połączyć turkus z granatem (i połączę, ale w innej pracy), ale skończyło się na brązie. W końcu "dziewczyny lubią brąz" :) Wyszło tak jak lubię - delikatnie, elegancko i ze smakiem. Przyznam, że jestem bardzo zadowolona z efektu. Chciałam wyciągnąć kolor na zdjęciach, dlatego czarne i białe tło.

// I mentioned in the last post that I'm working on something in turquoise colour. First I wanted to mix turquise and navy blue ( and I will in my following project) but I finished with bronze. I really like the efect - it is subtle and elegant. 







 Wszystkim kobietkom WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z okazji Dnia Kobiet :) I nie czekajcie z utęsknieniem na kwiatka, tylko zróbcie coś same dla siebie ;) Buziaki:*

// Happy Women's Day for all the lovely ladies :) Don't wait for the flower but do something for yourself :) Kiss:*

piątek, 7 marca 2014

Naszyjnik "Królowa Elfów" // "Queen of Elves"

Zaczęłam ten projekt dużo wcześniej, ale w międzyczasie pojawiło się parę innych projektów, które nie mogły czekać. Wczoraj udało mi się dokończyć naszyjnik. Pierwotnie miało być jeszcze mniejsze kółeczko z rivoli na dole, ale uznałam, ze mogłabym przedobrzyć. W takiej formie naszyjnik podoba mi się najbardziej :) Zresztą sami zobaczcie.
// I started this project some time ago, but in the meantime I had to make other projects which couldn't wait. Yesterday I managed to finish the necklace. First I wanted to add the smaller rivoli under the middle one, but I thought it might be too much. The way the necklace looks now is just perfect :) Take a look on your own. 







Mam w planie zrobić kolczyki do kompletu, jednak to dopiero po dostawie koralików, bo wszystkie czarne TOHO mi się wyczerpały ;)
Ps. Obecnie pracuję nad czymś w turkusie. Efekty wkrótce :)
// I'm planning to make the earrings to match the necklace but I have to wait for the delivery first, because I'm out of all the black TOHO beads after this project :)
Ps. I'm working on something in turquoise colour now. The results coming soon :)

Wyróżnienie od szuflady // Award


Pamiętacie tę granatową broszkę-serduszko? // Do you still remember the heart shaped brooch?



Zgłosiłam ją do konkursu :) Wczoraj przed snem zaglądam do szuflady po wyniki, a tam niespodzianka - JESTEM W TOP 5 :):) 
// I entered the competition by "szuflada" and together with 4 more artists,
 I am in TOP 5 :) 


Suuuuuper!!! :D:D Dziękuję za to wyróżnienie i gratuluję pozostałym 4-em dziewczynom :)
// Thank you for this award and congratulations for the other 4 girls :)